środa, 16 września 2015

Rozdział 3

1 komentarz:
 
    Osobą wołającą pierwszorocznych okazał się gajowy Hogwartu. Był to bardzo wysoki mężczyzna o wielkich dłoniach i stopach. Na twarzy miał gęstą ciemną brodę i włosy do ramienia jeszcze bardziej gęste. Harry uradowany na widok gajowego podszedł bliżej a ja z rudowłosym zrobiłam to samo.
- I Jak podróż Harry?- zapytał go.
- Wspaniale Hagridzie.- mówił wesoły.
- I masz nowych znajomych!- spojrzał na mnie i Rona.
- Tak to Alex Snape i Ron Weasley.- przedstawił nas.
- O cholibka Snape? Aż ci współczuję, to taki nieprzyjemny mężczyzna - powiedział ze śmiechem- A za twoimi braćmi musiałem tyle razy biegać aby nie wchodzili do zakazanego lasu- tym razem zwrócił się do Rona.- No nic skoro reszta pierwszoroczniaków doszła to za mną młodzieży!
Wszyscy żwawo szli za Hagridem któremu buzia się nie zamykała.Co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. Szliśmy dłuższą chwilę. Zatrzymaliśmy się dopiero przed jeziorem w którym odbijał się księżyc. Z tego miejsca idealnie było widać Hogwart. Było to wielkie zamczysko z wieloma wieżyczkami . Gajowy nakazał nam wejść do łódek, które były na brzegu jeziora. W każdej mieściły się tyko cztery osoby. Ron, Harry, Hermiona i Neville. Ja natomiast zajęłam łódkę z trzema dziewczynami. Dwie były bliźniaczkami natomiast trzecia miała rude wkręcone włosy sięgające za łopatki. Od razu nawiązałam z nią dobry kontakt.Po przepłynięciu jeziora gajowy doprowadził nas do czekającej na schodach kobiety. Była ona wysoka i szczupła. Na głowie miała związanego ciasnego koka. Wyglądała na wymagając nauczycielkę.Podziękowała Hagridowi i zaczęła nas prowadzić w stronę wielkiej sali.Po drodze wyjaśniła nam na czym będzie polegać nasz przydział do domu. Na parę minut zostawiła nas samych żeby wrócić z wielką spiczastą brudną czapką.Otworzyła drzwi i powadziła nas wzdłuż do stołka nieopodal stołu nauczycieli. Kobieta postawiła szapkę na stołku a ta odchrząknęła i zaczęła śpiewać.

Może nie jestem śliczna,
Może i łach ze mnie stary,
Lecz choćbyś świat przeszukał,
Tak mądrej nie znajdziesz tiary.
Możecie mieć meloniki,
Możecie mieć panamy,
Lecz jam jest Tiara Losu,
Co jeszcze nie jest zbadany.
Choćbyś swą głowę schował
Pod pachę albo w piasek,
I tak poznam kim jesteś,
Bo dla mnie nie ma masek.
Śmiało, dzielna młodzieży,
Na głowy mnie wkładajcie,
A ja wam zaraz powiem,
Gdzie odtąd zamieszkacie.
Może w Gryffindorze,
Gdzie kwitnie męstwa cnota,
Gdzie króluje odwaga
I do wyczynów ochota.
A może w Hufflepuffie,
Gdzie sami prawi mieszkają,
Gdzie wierni i sprawiedliwi
Hogwarta szkoły są chwałą.
A może w Ravenclawie
Zamieszkać wam wypadnie
Tam płonie lampa wiedzy,
Tam mędrcem będziesz snadnie.
A jeśli chcecie zdobyć
Druhów gotowych na wiele,
To czeka was Slytherin,
Gdzie cenią sobie fortele.
Więc bez lęku, do dzieła!
Na głowy mnie wkładajcie,
Jam jest Myśląca Tiara,
Los wam wyznaczę na starcie!

   Kiedy skończyła profesor Minerwa McGonagall spojrzała na nas i powiedziała tylko ze kiedy wyczyta nasze
imię mamy podejść.
-Abbott Hanna !
-HUFFLEPUFF!- uczniowie tego domu zaczęli głośno wiwatować.
-Bones,Susan!
-HUFFLEPUFF!
-Bott,Terry!
-RAVWNCLAW!-tym razem ci uczniowie mieli powód do radości.
Hermiona trafiła zaś do Gryffindoru, a moja nowa koleżanka Tatiana do Ravenclaw'u. Neville również został gryfonem, Draco jak sobie życzył został przydzielony do Slytherinu. Po nim poszły jeszcze cztery osoby aż przyszedł czas na Harry'ego. Był zdenerwowany. Niepewnie usiadł na stołku. Po nałożeniu tiary  upłynęło trochę czasu aż było można usłyszeć Gryffindor. Chłopak zajął swoje miejsce przy stole a ja wyczekiwałam aż usłyszę swoje nazwisko.
-Snape, Aleksandra!
Podeszłam do stołka i usiadłam po chwili mając już tiarę przydziału usłyszałam głos. Gdzie by cię tu przydzielić? Umysł masz tęgi, odwagi za dwóch, sprytu także wiele a zarazem sprawiedliwa. Już wiem...
- SLYTHERIN!
Po zdjęciu tiary podeszłam do swojego stołu gdzie mnóstwo osób mi gratulowało usiadłam obok Draco który był zadowolony że jesteśmy razem w jednym domu.Po przydziale przyszedł czas na kolację. Zaraz po niej dyrektor szkoły Albus Dumbledore wygłosił przemówienie. Nie wiem czemu ale nie miałam ochoty tego słuchać. Wychwyciłam tylko że jest nowy nauczyciel od obrony przed czarną magią i o zakazie wtargnięcia na korytarz na trzecim piętrze a także o zakazanym lesie. Po uczcie perfekci odprowadzili uczniów do pokojów wspólnych. Tak się złożyło że slytherina znajdował się w lochach. Zeszliśmy po schodach w dół.Przed wejściem do środka podano nam hasła. Swoje dominatorium dzieliłam z Pansy Parkinson i dziwną dziewczyną o blond włosach i zielonych oczach. 



Rozdział 2

1 komentarz:

   Nadszedł ten dzień. Za parę godzin będę już w Hogwarcie, ale przed tym wraz ze Severusem i rodzinom Malfoy'ów udałam się na stację King's Cross. Przejście na peron oddzielała barierka między peronem 9 a 10. Severus spojrzał na mnie a po chwili zniknął. Spojrzałam na Draco, który rozbiegł się ze swoim wózkiem, na którym był kufer i przebiegł przez mur. Zaraz po tym poszłam w jego ślady, by po sekundzie zobaczyć wielki pociąg. Platynowłosy przystanął, aby pożegnać się z rodzicami a ja weszłam do pociągu. Kiedy uporałam się ze swoim kufrem zajęłam jeden z wolnych przedziałów. Spojrzałam przez okno. Odpłynęłam we własnych myślach. A co jeśli nie dam sobie rady w tej szkole? Tylko takie myśli nasuwały mi się do głowy.
- Mogę się dosiąść ?- spojrzałam na wejście i zobaczyłam średniego wzrostu chłopaka o brązowych włosach i okrągłych okularach.
- Jasne-uśmiechnęłam się lekko, a już po chwili naprzeciw mnie usiadł brunet.
- Jestem Harry Potter-powiedział wyciągając do mnie rękę.
- Alex Snape-złapałam jego dłoń.
Niestety zaraz po tym zapanowała niezręczna cisza. Harry przyglądał się komuś. Spojrzałam w to samo miejsce i zauważyłam pulchną rudą kobietę z córką i czwórką również rudych synów. Można było usłyszeć ich rozmowę:
„- Nie płacz Ginny!- powiedział jeden z bliźniaków.
- No właśnie wyślemy ci sedes z Hogwartu.- odparł drugi mierzwiąc jej włosy”
Uśmiechnęłam się pod nosem a później usłyszałam gwizd oznajmiający, że za chwilę wyruszamy. Ostatni uczniowie weszli do pociągu zajmując miejsca. Nadal między mną a Harrym była cisza. Przerwało ją otworzenie drzwi. Oboje spojrzeliśmy w stronę rudego chłopaka, który wychylał głowę przez nie.
- Mogę się dosiąść?- zapytał-Wszędzie taki tłum...- dodał nieśmiało.
- Wchodź.- brunet lekko się uśmiechnął.
- Jestem Ron Weasley- powiedział rudzielec siadając obok chłopaka.
- A ja Harry Potter.
- Ten Harry Potter? - zdziwił się.
- A ja Alex Snape - dodałam, a oboje spojrzeli na mnie.
- Wybacz-zaśmiał się Ron.
- Nic się nie stało.- Harry a czy to prawda, że .- zawiesił się- no masz tę bliznę?- brunet nic mu nie odpowiedział tylko zgarnął włosy z czoła odsłaniając bliznę w kształcie błyskawicy. Ron rozszerzył lekko usta a ja przyjrzałam jej się.
- Wiecie coś o magii ? Ja niedawno dowiedziałem się, że jestem czarodziejem-westchnął Harry.
- Mój ojciec uczy w Hogwarcie, kilka łatwych zaklęć znam, ale nic poza tym. - odpowiedziałam.
- Jesteście kochaneczki głodne ?- drzwi od przedziału się otworzyły a w nich stanęła kobieta z wózkiem. Były tam wszystkiego rodzaju słodycze.
- Nie dziękuję mam swoje- Ron wyjął swoją kanapkę.
- Ja poproszę- powiedział Harry biorąc wszystkiego po trochu. I tak właśnie spędziliśmy prawię dwie godziny.Wyjaśniliśmy Harry'emu niektóre rzeczy. Drzwi od naszego przedziału otworzyły się a do środka weszli dwaj identyczni roześmiani chłopcy. Obaj byli rudzi i wysocy. Na twarzy widać było wiele piegów.
- Cześć Ronuś-powiedział jeden, na co wcześniej wspomniany wywrócił oczami.
- Zapomnieliśmy się przedstawić- dodał drugi-Jestem George, a to mój brat Fred. - powiedzieli do Harry'ego.
- A ciebie nie znamy-powiedział George? Tak to chyba on. Spojrzał w moją stronę z lekkim uśmiechem.
- Alex Snape. - odpowiedziałam.
- Jesteś córką Severusa Snape ?- zrobili wielkie oczy.
- Tak. - lekko zawstydzona spuściłam głowę. Bliźniacy chwilę jeszcze porozmawiali ze swoim bratem, żeby za chwilę wyjść. Zza oknem robiło się coraz ciemniej. Kiedy to znowu drzwi się otworzyły. Stał w nich wysoki chłopak o prawie białych włosach i chudej twarzy. Tak był to Draco, ale nie przyszedł sam obok niego stali dwaj tędzy chłopcy.
- To prawda, że w tym przedziale jest Harry Potter?- zapytał.
- Tak- odparł wspomniany.
- Nazywam się Draco Malfoy-powiedział z dumą, na co Ron zasłonił usta by powstrzymać śmiech- Co śmieszy cię moje imię? Ty za to nie musisz się przedstawiać rudy, szata po starszym bracie. Widać ze Weasley. Trzymaj się lepszych, bo daleko z Weasley'ami nie zajdziesz.- Pozwól, że sam zdecyduję kto jest lepszy.- Harry spokojnie odpowiedział a Malfoy opuścił przedział posyłając mi spojrzenie. Pomimo tej nieprzyjemnej sytuacji nie straciliśmy humoru i rozmawialiśmy do upadłego.
- Mnie bracia nauczyli jednego zaklęcia- powiedział Ron głaskając swojego szczura Parszywka.
- Pokaż. - powiedziałam razem z Harrym. Zanim rudowłosy zdarzył coś powiedzieć do przedziału weszła dziewczyna o brązowych, kręconych włosach.
- Widzieliście może ropuchę? Neville znowu swoją zgubił-ton jej głosu był jak to ująć? Przemądrzały, nudny i nieprzyjemny.- O czarujecie ? - Ron odkaszlał i wypowiedział zaklęcie celując różdżką w szczura.
- Słoneczko, masełko, stokrotki żółciutkie
Cyraneczko, żądełko, pieniążki złociutkie
Zmieńcie szczura tego, głupiego, tłustego
W szura mądrego i całkiem żółtego !
- To nie jest zaklęcie! Nauczyłam się wszystkich z podręczników. - powiedziała krzyżując ręce na piersi. Harry z Ronem wymienili się znaczącymi spojrzeniami a ja powstrzymywałam śmiech.- No cóż mniejsza z tym, lepiej zmieńcie szaty, bo zaraz Hogwart.- po tych słowach wyszła.
- Nie mam pojęcia do jakiego domu, ale oby nie do tego, co ona. - powiedział Ron. Zaśmiałam się wraz z Harrym. Przepraliśmy szaty a komunikator kazał nam zostawić kufry w pociągu. Kiedy już wyszliśmy z Hogwart Express usłyszeliśmy głos.
- Pirszoroczni! Pirszoroczni!



Część 1:
Bajka o Śmierci