niedziela, 18 października 2015

Rozdział 4

1 komentarz:

30 października 1991 r.

    Hogwart okazał się większą zagadką niż myślałam. Podczas pierwszego tygodnia zdążyłam się już kilka razy zgubić.Parę razy spotkałam także Irytka, który no cóż co do najprzyjemniejszych towarzyszy nie należał.Przez ten czas poznałam lepiej uczniów pierwszego roku. Codziennie rozmawiam z Harry'm, który okazał się naprawdę sympatyczną osobą tak samo Ron. Niestety poznana w pociągu Hermiona Granger wydała mi się strasznie pewną siebie osobą. Na każdej lekcji starała się udowodnić że wie wszystko.Strasznie mnie to irytowało. Doszło też do dość nie przyjemnej konfrontacji Draco i Harry'ego. Malfoy podczas lekcji latania zaraz po tym jak pani Hooch zabrała Neviella do skrzydła szpitalnego, upatrzył jego przypominajkę. Zabrał ją a Harry chciał ją odebrać. Skończyło się na tym iż obaj wznieśli się na swoich miotłach, Harry'emu udało się odzyskać przedmiot ale został nakryty na lataniu przez profesor McGonagall. Nie dostał kary ale za to został nowym szukającym drużyny Gryfonów.Czas mijał mi na rozmowach z przyjaciółmi i  nauce.Nadszedł dzień w którym mugolskie dzieci przebierały się za różne kreatury z zamiarem straszenie i zdobywania słodyczy. Wielka sala na ten dzień została ustrojona w dynie z różnymi wyciętymi wzorami.
- Co ty dzisiaj taka zamyślona?- usłyszałam głos Pansy. Spojrzałam na brunetkę i lekko się uśmiechnęłam.
- Uwierzyłabyś jakbym powiedziała że nie wiem? Czasami mam takie refleksje. - odpowiedziałam jej.
- Dlatego jak masz do niej sprawę podejdź jak jest zamyślona zgodzi się na wszystko.- powiedział Draco z lekkim uśmiechem. Spojrzałam na niego a ten tylko jeszcze szerzej się uśmiechnął.
- Ostatnio sporo czasu spędzasz z Harrym Potterem i tym całym Weasley'em.- powiedziała brunetka a po chwili wsadziła do ust kawałek pieczonego ziemniaka.
- Tak są bardzo mili.-odpowiedziałam i już żadne z nich się nie odezwało.Spojrzałam na wybrańca. Rozmawiał zadowolony z Ronem i jego starszymi braćmi. Percy był lekko sztywny ale miło mi się z nim rozmawiało, natomiast bliźniacy byli jego przeciwieństwem. Starczyły mi dwa tygodnie aby nauczyć się ich rozpoznawać. Rudzielce musieli wyczuć mój wzrok bo mi pomachali. Odwzajemniłam gest z lekkim uśmiechem. Postanowiłam wrócić do swojego posiłku.Nagle do sali wbiegł profesor Quirrell z przekrzywionym turbanem i przerażeniem wypisanym na twarzy.Gwar który panował w sali zniknął jak za dotknięciem różdżki. Wszyscy przypatrywali się profesorowi który próbował złapać oddech.podszedł do krzesła profesora Dumbledore'a,oparł się o stół i wysapał.
-Troll... w lochach... uznałem, że powinien  pan wiedzieć.
Jakie zamieszanie wybuchło po tych słowach nie da się opisać. Uczniowie szybko odeszli ze swoich miejsc i z krzykiem biegli w stronę drzwi.Profesor Dumbledore wystrzelił kilka purpurowych rakiet ze swojej różdżki by uciszyć salę.
-Perfekci! - zagrzmiał głos dyrektora. -Natychmiast zaprowadzić swoje domy do dominatoriów.
-Pierwszoroczni!- usłyszałam głos perfekta Slytherinu. Kiedy podeszliśmy do wysokiego chłopaka odezwał się idąc w stronę naszych dominatoriów. - Nie musicie bać się trolli to bezmózgie istoty.
Zeszliśmy w dół po kamiennych schodach.Mroczny labirynt był opustoszały. Zagłębialiśmy się coraz bardziej  w podziemia.Stanęliśmy przed wilgotną ścianą. Perfekt powiedział hasło a przed nami otworzyły się kamienne drzwi przez które weszliśmy.
- Dobrze już jesteśmy bezpieczni tutaj nie wejdzie.-odezwał się perfekt.-Idźcie do swoich dominatoriów.
Spojrzałam na Pansy i od razu poszłyśmy do naszego tymczasowego lokum. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na dziewczynę. Dużo osób mówi że ma twarz jak mops. Coś w tym jest ale ją lubię.
- Jak myślisz kto wpuścił tego trolla?- zagadnęłam .
- Nie mam pojęcia. Możliwe, że Irytek to zrobił dla zabawy. -odpowiedziała a ja westchnęłam . Długo rozmawiałyśmy aż zmorzył nas sen.



Część 1:
Bajka o Śmierci